Biblia Brzeska
Księga: Dzieje Apostolskie 9:2

Wtóre księgi Łukasza świętego których napis jest Dzieje abo Sprawy apostolskie
Tedy Saul będąc jeszcze zapalony pogróżkami i morderstwy przeciw zwolennikom Pańskim, szedł do książęcia kapłańskiego.
I prosił go o listy do Damaszku do bożnic, iż gdzieby niektóre znalazł tej sekty, tak męże jako i niewiasty, aby je powiązawszy przywiódł do Jeruzalem.
A tak gdy był w drodze i gdy już był blisko Damaszku, tedy z prędka oświeciła się około niego światłość z nieba.
Tedy on rzekł: Któżeś jest, Panie? A Pan rzekł: Jaciem jest Jezus, którego ty przesladujesz. Trudnać jest rzecz tobie przeciwko osnom wirzgać.
A on drżąc i lękając się powiedział: Panie! Cóż chcesz, abych czynił? Tedy Pan rzekł k niemu: Wstań, a idź do miasta i powiedząć tobie, coć będzie potrzeba czynić.
Tedy mężowie oni, którzy byli w drodze z Saulem, stanęli, zlęknąwszy się; acz głos słysząc, ale żadnego nie widząc.
Zatym Saul wstał z ziemie, a otworzywszy oczy swoje, żadnego nie widział i także go ująwszy za ręce, wwiedli do Damaszku.
Był też niektóry zwolennik w Damaszku imieniem Ananijasz, do którego Pan rzekł w widzeniu: Ananijaszu! A on rzekł: Otom ja jest, Panie!
Tedy Pan rzekł k niemu: Wstań, a idź na ulicę, którą zową Prosta i szukaj w domu judowym niektórego na imię Saula z Tarsu, abowiemci się oto modli.
I ujzrał w widzeniu męża, Ananijasza imieniem, wchodzącego i ręce nań wkładającego, aby wziął wzrok.
Odpowiedział tedy Ananijasz: Panie! Słyszałem od wiela ich o mężu tym, jako wiele złego czynił świętym twym w Jeruzalem.
Ktemu też na tym miejscu ma moc od książąt kapłańskich wiązać wszytki, którzy wzywają imienia twego.
Ale Pan rzekł do niego: Idźże, abowiem ten jest mnie naczyniem wybranem, aby nosił imię moje przed narody, królmi i syny izraelskimi.
Szedł tedy Ananijasz i wszedł do domu onego, a włożywszy nań ręce rzekł: Saulu, bracie! Pan mnie posłał, Jezus on, któryć się ukazał w drodze, którąś szedł, abyś wziął wzrok, a był napełnion Duchem świętym.
A także natychmiast spadły od oczu jego jako łuski i wnet wziął wzrok, a wstawszy okrzczon jest.
A gdy wziął pokarm, posilił się, tamże Saul z zwolenniki, którzy byli w Damaszku, był przez kilka dni.
Zdumiewali się tedy wszyscy, którzy go słuchali, a mówili: Izali nie ten jest, który borzył w Jeruzalem ty, którzy wzywali imienia tego? I tuć był dla tego przyszedł, aby je powiązawszy, wiódł do książąt kapłańskich.
Tedy się Saul tym więcej wzmagał i porabiał Żydy, którzy mieszkali w Damaszku, twierdząc, iż to był on Krystus.
Gdy potym przyszedł Saul do Jeruzalem, kusił się przyłączyć do zwolenników; ale się go wszyscy bali, nie wierząc, żeby był zwolennikiem.
Tedy go Barnabasz wziąwszy, przywiódł do apostołów i opowiedział im, jako w drodze widział Pana, który mówił do niego i jako w Damaszku beśpiecznie mówił w imię Jezusowe.
A bezpiecznie mówił w imię Pana Jezusowe i gadał się z Greki tak, iż się oni starali, jakoby go stracić mogli.
A tak kościoły po wszytkim Żydostwie i Galilejej i Samarjej miały pokój i budowały się, a chodząc w bojaźni Bożej i w pociesze Ducha świętego rozmnażały się.
Stało się potym, iż Piotr, gdy obchadzał po wszytkich, przyszedł też do świętych, którzy mieszkali w Lidyji.
Tamże nalazł niektórego imieniem Eneasz, od ośmi lat na łożu leżącego, który był ruszony powietrzem.
I rzekł mu Piotr: Eneaszu! Uzdrawia cię Jezus Krystus. Wstańże i pościel sobie. Tedy on natychmiast wstał.
A widzieli go wszyscy ci, którzy mieszkali w Lidyji i w Saronie, którzy się też nawrócili do Pana.
Była też w Joppe niektóra zwolenniczka imieniem Tabita, którą ktoby chciał wyłożyć, zowie się Dorkas, ta była bogata w dobre uczynki i w jałmużny, które czyniła.
I stało się, że w onych czasiech będąc niemocą złożona, umarła; którą omywszy, położono na sali.
A iż Lidda była blisko Joppen, zwolennicy osłyszawszy się, że był Piotr w niej, posłali do niego dwu mężów prosząc, aby do nich przez omieszkania przyszedł.
Tedy wstawszy Piotr, przyszedł z nimi; którego gdy przyszedł, wwiedli na salę, gdzie też przy nim stanęły wszytki wdowy płacząc i ukazując suknie i płaszcze, które robiła Dorkas, gdy była z nimi.
A tak wyrzuciwszy precz wszytki, Piotr poklęknąwszy na kolana, modlił się, a obróciwszy się do ciała rzekł: Tabito, wstań! Tedy ona otworzyła oczy swoje, a ujzrawszy Piotra, siadła.