Biblia Warszawska
Księga Joba 9:27
9:1

A Job odpowiedział, mówiąc:
9:2

Doprawdy, wiem, że tak jest. Jak mógłby człowiek mieć słuszność w obliczu Boga?
9:3

Jeśli zechce się z nim spierać, nie znajdzie odpowiedzi ani na jedną rzecz z tysiąca.
9:4

Ma On mądre serce i wielką moc; któż mu się oprze i wyjdzie cało?
9:5

On góry przenosi niepostrzeżenie, przewraca je w swoim gniewie.
9:6

Przesuwa ziemię z jej miejsca, tak że jej podstawy się chwieją.
9:7

On każe słońcu, aby nie wschodziło, i na gwiazdy swą pieczęć kładzie.
9:8

On sam rozpościera niebiosa i kroczy po falach morskich.
9:9

On stworzył Niedźwiedzicę, Oriona, Plejady i Gwiazdozbiór Południa.
9:10

Czyni wielkie, niezbadane rzeczy i cuda, którym nie ma miary.
9:11

Oto przechodzi koło mnie, a nie widzę go, mija, a nie zauważam go.
9:12

Zabiera, co chce, a któż go zmusi do zwrotu? Któż mu powie: Co czynisz?
9:13

Bóg nie cofa swego gniewu, przed nim ugięli się pomocnicy Rahaba.
9:14

Jakże ja miałbym mu odpowiedzieć i jakich dobrać słów wobec niego?
9:15

Choćbym i miał słuszność, nie otrzymałbym od niego odpowiedzi, mojego sędziego musiałbym błagać o litość.
9:16

Choćbym go wzywał, a On by mi odpowiedział, jeszcze nie uwierzyłbym, że mnie wysłuchał.
9:17

Uderza na mnie w nawałnicy i mnoży moje rany bez przyczyny.
9:18

Nie pozwala mi odetchnąć, lecz nasyca mnie goryczą.
9:19

Jeżeli chodzi o siłę mocarza, oto On ją ma, a jeżeli o sąd, to kto go pozwie?
9:20

Choćbym i miał słuszność, to własne moje usta potępiłyby mnie; a choćbym i był niewinny, to i tak uznałby mnie za winnego.
9:21

Jestem niewinny! Nie dbam o siebie, gardzę swoim życiem.
9:22

Wszystko mi jedno! Dlatego mówię: On gubi zarówno niewinnych jak i winnych.
9:23

Gdy bicz nagle zabija, On szydzi z rozpaczy niewinnych.
9:24

Gdy ziemia wydana jest w ręce bezbożnika, On zakrywa oblicze jej sędziów; a jeżeli nie On, któż to czyni?
9:25

Ale dni moje były szybsze niż goniec; uciekły, nie widziały nic dobrego.
9:26

Przemknęły jak łodzie z trzciny, jak orzeł, który się rzuca na żer.
9:27

Gdy pomyślę: Zapomnę o mojej skardze, odmienię swój wygląd i będę pogodny,
9:28

Wtedy drżę przed wszystkimi moimi cierpieniami, bo wiem, że nie uznasz mnie za niewinnego.
9:29

Jeżeli więc ja i tak mam być grzeszny, to po co mam jeszcze na próżno się wysilać?
9:30

Choćbym się umył wodą ze śniegu i oczyściłbym ługiem moje ręce,
9:31

To i tak pogrążyłbyś mnie w nieczystym dole i brzydziłyby się mną moje szaty.
9:32

Bo On nie jest człowiekiem jak ja, żebym mógł mu odpowiedzieć i żebyśmy mogli stanąć razem przed sądem.
9:33

Nie ma między nami rozjemcy, który mógłby na nas obu położyć swoją rękę.
9:34

Niech tylko zdejmie ze mnie swoją rózgę i niech mnie nie straszy jego groza,
9:35

A wtedy będę mówił bez bojaźni, bo nie jestem taki, za jakiego uchodzę.