Biblia Brzeska
Księga: 1 Księga Samuela 24:17
Tytuł oryginalnyPierwsze Księgi Samuelowe
A gdy się Saul wrócił z pogoniej za Filistyny, opowiedziano mu tymi słowy: Oto Dawid jest na puszczy Engaddy.
Tedy Saul wziął z sobą trzy tysiące mężów przebranych ze wszytkiego Izraela i szedł szukać Dawida z ludem jego na wierzchu skał kozłów leśnych.
I przyszedł ku oborom owiec, które były podle drogi, kędy tam była jaskinia, do której wszedł Saul na potrzeby przyrodzone. Ale Dawid z ludem swojem siedzieli po stronach w onej jaskini.
Tedy ludzie, którzy byli z Dawidem rzekli: Tenci jest dzień, o którem ci Pan powiedział: Oto dawam w ręce twe nieprzyjaciela twego, a możesz z nim uczynić, co-ć się zda. Tedy Dawid wstawszy pomaluczku, urznął podołka u płaszcza Saulowego.
A rzekł do ludu swego: Uchowaj mię tego Boże, abych miał co poczynać nad panem mojem, który jest pomazańcem Pańskim, a iżbych miał nań podnieść rękę swoję, gdyż jest pomazańcem jego.
A także Dawid onymi słowy uśmierzył lud swój, a nie dopuścił jem, aby mieli powstać przeciwko Saulowi. Zatym Saul wstawszy, wyszedł z jaskinie w drogę swą.
Potym też i Dawid wyszedł z onejże jaskinie i wołał za Saulem tak mówiąc: O królu panie mój! Tedy się obejzrał Saul. A Dawid kłaniał się mu aż do samej ziemie, czyniąc mu poćciwość.
I mówił Dawid ku Saulowi: Przeczże słuchasz powieści ludzkich, którzyć powiedają: Oto Dawid szuka twego złego?
Oto dziś przypatrzyły się temu oczy twoje, iż mi cię był podał Pan teraz w ręce moje w tej jaskini, a mówili mi niektórzy, abych cię zabił. Alem ja odpuścił tobie i takem rzekł: Nie podniosę ręki swojej na pana mego, gdyż jest pomazaniec Pański.
A tak o ojcze mój obacz, a oglądaj podołek płaszcza twego w ręce mojej, iż gdyciem go urznął, żem cię nie chciał zabić. Wiedzże a obacz, żeć nie myślę nic złego, a nie wystąpiłem ani zgrzeszył przeciwko tobie, chociaż ty starasz się o zdrowie moje, abyś mi je odjął.
Niechajże sam Pan będzie sędzią miedzy mną a miedzy tobą, a niechaj się Pan pomści za mię nad tobą. Jać na cię nie podniosę ręki mojej.
Abowiem jako jest starodawna przypowieść: Od złościwych pochodzi złość. Aleć ręka moja nie będzie przeciwko tobie.
A przetoż niechaj Pan będzie sędzią, a rozezna miedzy mną a miedzy tobą i niechaj obaczy, a rozdejmie tę przą moję z tobą, a niechaj się pomści krzywdy mej nad tobą.
A gdy dokończył Dawid słów swych ku Saulowi, tedy rzekł Saul: A twójże to głos, synu mój Dawidzie? A także Saul płakał wielkiem głosem.
Zatym rzekł ku Dawidowi: Sprawiedliwszyś ty jest niżli ja. Abowiemeś ty mnie dobrem płacił, a ja tobie złem.
Tyś mi dziś oznajmił, coś dobrego prze mię uczynił. Abowiem gdy mię Pan podał w ręce twoje, nie chciałeś mię zabić.
Izaż kto nalazszy nieprzyjaciela swego, wypuści go zdrowo? Niechajżeć Pan odda wszytkiem dobrem za to, coś ty dziś nade mną uczynił.
A przetoż terazem poznał, iż pewnie zostaniesz królem, a w ręku twych będzie królestwo izraelskie.
Przysiężże mi teraz przez Pana, iż potomstwa mego nie wygubisz po mnie, ani imienia mego wytracisz z domu ojca mojego.
A tak Dawid przysiągł Saulowi. I odszedł Saul do domu swego, a Dawid z ludem swem szedł na miejsca obronne.
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...







Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?