Biblia TysiącleciaKsięga Hioba 3:6 ...
3:1
Wreszcie Hiob otworzył usta i przeklinał swój dzień.
3:2
Hiob zabrał głos i tak mówił:
3:3
Niech przepadnie dzień mego urodzenia i noc, gdy powiedziano: "Poczęty mężczyzna".
3:4
Niech dzień ten zamieni się w ciemność, niech nie dba o niego Bóg w górze. Niechaj nie świeci mu światło,
3:5
niechaj pochłoną go mrok i ciemności. Niechaj się chmurą zasępi, niech targnie się nań nawałnica.
3:6
Niech noc tę praciemność ogarnie i niech ją z dni roku wymażą, niech do miesięcy nie wchodzi!
3:7
O, niech ta noc bezpłodną się stanie i niechaj nie zazna wesela!
3:8
Niech ją przeklną złorzeczący dniowi, którzy są zdolni obudzić Lewiatana.
3:9
Niech zgasną jej gwiazdy wieczorne, by próżno czekała jutrzenki, źrenic nowego dnia nie ujrzała:
3:10
bo nie zamknęła mi drzwi życia, by zasłonić przede mną mękę.
3:11
Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona, nie wyszedłem z wnętrzności, by skonać?
3:12
Po cóż mnie przyjęły kolana a piersi podały mi pokarm?
3:13
Teraz bym spał, wypoczywał, odetchnąłbym w śnie pogrążony
3:14
z królami, ziemskimi władcami, co sobie stawiali grobowce,
3:15
wśród wodzów w złoto zasobnych, których domy pełne są srebra.
3:16
Nie żyłbym jak płód poroniony, jak dziecię, co światła nie znało.
3:17
Tam niegodziwcy nie krzyczą, spokojni, zużyli już siły.
3:18
Tam wszyscy więźniowie bez lęku, nie słyszą już głosu strażnika;
3:19
tam razem i mały, i wielki, tam sługa jest wolny od pana.
3:20
Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu,
3:21
co śmierci czekają na próżno, szukają jej bardziej niż skarbu w roli;
3:22
cieszą się, skaczą z radości, weselą się, że doszli do grobu.
3:23
Człowiek swej drogi jest nieświadomy, Bóg sam ją przed nim zamyka.
3:24
Płacz stał mi się pożywieniem, jęki moje płyną jak woda,
3:25
bo spotkało mnie, czegom się lękał, bałem się, a jednak to przyszło.
3:26
Nie znam spokoju ni ciszy, nim spocznę, już wrzawa przychodzi.