Tytuł oryginalnyWtóre księgi Łukasza świętego których napis jest Dzieje abo Sprawy apostolskie
1Zstało się potym, gdy Apollos był w Koryncie, iż Paweł obszedszy górne krainy, przyszedł do Efezu, gdzie tam znalazł kilka zwolenników. 2I rzekł do nich: Zaliście wzięli Ducha świętego, gdyście uwierzyli? Ale mu oni powiedzieli: I owszemechmy o tym ani słychali, jesliż jest Duch święty. 3Tedy rzekł: W cóżeście tedy są okrzczeni? A oni powiedzieli: W Janów krzest. 4Zatym rzekł Paweł: Janci tylko krzcił krztem uznania, mówiąc ludowi, aby w onego, który miał przyjdź po nim uwierzyli, to jest w Krystusa Jezusa. 5A przetoż oni usłyszawszy to, pokrzczeni są w imię Pana Jezusowe. 6I gdy na nie wkładał ręce Paweł, przyszedł na nie Duch święty, a mówili obcemi języki i prorokowali. 7A tych wszytkich mężów było około dwunaście. 8Potym on wszedszy do bożnice, mówił bezpiecznie przez trzy miesiące, rozmawiając i radząc o tym, coby ku królestwu Bożemu przysłuszało. 9A gdy niektórzy byli zatwardzeni i nie chcieli być posłuszni, mówiąc źle o drodze Pańskiej przed ludem, odszedszy od nich, wyłączył zwolenniki, na każdy dzień ucząc w szkole niektórego króla. 10A toć się działo przez dwie lecie, tak iż wszyscy, którzy mieszkali w Azjej, słuchali słowa Pana Jezusowego, tak Żydowie jako i Grecy. 11I nie leda cuda sprawował Bóg przez ręce Pawłowe. 12Tak iż też na ludzi chore przynoszono facelety abo ręczniki od ciała jego, a odchodziły od nich choroby i duchowie źli odstępowali od nich. 13Tedy niektórzy tułacy Żydowie, bawiący się zaklinaniem, kusili się wzywać nad tymi, którzy mieli duchy złe, imienia Pana Jezusowego mówiąc: Poprzysięgamy was przez Jezusa, którego Paweł opowieda. 14A było synów Scewy Żyda, książęcia kapłańskiego, siedm, którzy to czynili. 15Ale odpowiedziąwszy duch zły rzekł: Znamci Jezusa i wiem co Paweł; ale wy coście są zacz? 16I skoczywszy na nie człowiek on, w którym był duch zły, a opanowawszy je, zmocnił się im, tak iż nago zranieni zuciekali z domu jego. 17A toć się rozsławiło u wszytkich, tak Żydów, jako i Greków, którzy mieszkali w Efezie i przyszedł na nie wszytki strach, a wielbili imię Pana Jezusowe. 18A wiele onych, którzy uwierzyli, przychodziło wyznawając i oznajmując sprawy swoje. 19Także i wiele z onych, którzy się naukami niepotrzebnemi parali, przyniózszy księgi, popalili przed wszytkimi, które oszacowawszy, znaleźli pięćdziesiąt tysięcy srebrników. 20A takci się mocnie rozrastało słowo Pańskie i brało moc. 21To gdy się spełniło, umyslił Paweł przez ducha, przeszedszy Macedoniją i Achają, idź do Jeruzalem i mówił tak: Bywszy tam, potrzeba mi też i Rzym oględać. 22Tedy posławszy dwu z onych, którzy mu służyli, Tymoteusza i Erasta, sam do czasu został w Azjej. 23Tegoż czasu wszczął się rozruch niemały o onej sekcie. 24Abowiem niektóry imieniem Demetrius, złotnik, który robił kościoły srebrne Dianie, czynił niemały pożytek rzemieślnikom. 25Które zebrawszy i ine, którzy byli takowychże rzeczy rzemieśnicy rzekł: Mężowie ! Wiecież, iż z tego rzemiesła są nasze majętności. 26Widzicie tedy i słyszycie, że nie tylko w Efezie, ale prawie po wszytkiej Azjej ten Paweł namówił a odwrócił wiele ludu mówiąc, że nie są bogowie ci, którzy są rękami uczynieni. 27A tak potrzeba się tego obawiać, by nam przezeń ta cząstka naganiona nie zginęła i owszem też, aby wielkiej boginijej Diany kościół nie był nizacz mian i przyszłoby ktemu, żeby też był zepsowan majestat jej, którą chwali wszytka Azja i wszytek świat. 28Ty rzeczy oni usłyszawszy, napełnieni gniewu krzyknęli mówiąc: Wielkać jest Diana efeska! 29I było pełne wszystko miasto zamieszania i wtargnęli jednostajnie na rynek, pojmawszy Gajego i Arystarcha, Macedończyki, którzy byli towarzyszmi w drogach Pawłowych. 30A gdy Paweł chciał wynidź do ludu, nie dopuścili mu zwolennicy. 31Ale i niektórzy przedniejszy z Azjej, gdy mu byli przyjacielmi, posławszy do niego prosili go, aby nie wychodził na rynek. 32Tedy jedni inaczej wołali, abowiem było zebranie zamieszane, a wiele ich było, którzy nie wiedzieli, dla czego się zeszli. 33A niektórzy z ludu przywiedli Aleksandra, którego pędzili Żydowie. A przetoż Aleksander, gdy ręką milczenie uczynił, chciał uczynić obmowę przed ludem. 34Którego gdy poznali być Żydem, tedy się wszczął krzyk wszech społu, jakoby przez dwie godzinie, wołających: Wielka jest Diana efeska! 35Tedy pisarz uśmierzywszy lud rzekł: Mężowie efescy! Któryż jest człowiek, co by nie wiedział, iż miasto efeskie jest chwalcą wielkiej boginijej Diany i obrazu, który spadł od Jowisza? 36A przetoż, gdyż się tym nikt sprzeciwić nie może, potrzeba się wam pohamować, a nic skwapliwie nie czynić. 37Abowiemeście przywiedli ludzi ty, ani świętokradce, ani bluźnierze przeciw boginijej waszej. 38A jesliż Demetrius i ci, którzy z nim są rzemieśnicy, mają co za przyczynę przeciw komu, wszak prawo siedzi i są rajce. Tamże niech na się skarżą. 39Jesliż się też o jakich inych rzeczach badacie, to się na słusznym ześciu odprawi. 40Abowiem się nam obawiać potrzeba, aby nas nie obwiniono o niesnaskę dnia dzisiejszego, gdyż nie masz żadnej przyczyny, jakobychmy mogli dać o sobie sprawę, tego naszego ześcia nieporządnego. A gdy to rzekł, rozpuścił ono zgromadzenie.
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...







Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?