Tytuł oryginalnyWtóre Księgi Mojżeszowe które zową Exodus
1A gdy widział lud, iż Mojżesza z góry długo nie było, przyszli hurmem do Aarona mówiąc k niemu: Teraz już spraw nam bogi, coby nas prowadzili, abowiem z Mojżeszem mężem onem, który nas z egiptskiej ziemie wywiódł, nie wiemy co się stało. 2Tedy im odpowiedział Aaron: Pozbierajcie nausznice od uszu żon, synów i córek waszych, a znieście je do mnie. 3I wnet wszytek lud pozbierali nausznice złote z uszu swych, a przynieśli je do Aarona. 4Które gdy odebrał z rąk ich, rozpuściwszy w ogniu sprawił cielca odlewanego, a oni rzekli: Cić są bogowie twoi o Izrael, którzy cię wywiedli z ziemie egiptskiej. 5To obaczywszy Aaron postawił ołtarz przed nim, a wołał mówiąc: Jutro będzie święto Pańskie. 6A tak nazajutrz wstali rano, a ofiarowali zapalone ofiary i nanieśli spokojnych ofiar, potym lud usiadł, aby jedli i pili, a zasię wstali ku igraniu. 7Tedy rzekł Pan k Mojżeszowi: Idźże a zstąp na dół, abowiem lud twój coś ji z ziemie egiptskiej wywiódł, pokaził się. 8Prędko się uchylili z tej drogi, któram jem rozkazał, a ulali sobie cielca, którego chwalili i ofiary jemu czynili i rzekli: Cić są bogowie twoi o Izrael, którzy ciebie wywiedli z ziemie egiptskiej. 9Po wtóre rzekł Pan do Mojżesza: Widzę, iż ten lud jest twardego karku. 10A tak dopuść mi, iże się gniew mój rozpali na nie, a wygładzę je, ale jednak ciebie rozmnożę w wielki naród. 11Tedy Mojżesz prosząc Pana, Boga swego, mówił: Przeczże o Panie, tak się zapala popędliwość twa przeciw ludowi twemu, któryś ty tak wielką siłą, a możnością ręki twej wywiódł z ziemie egiptskiej. 12A przecz żeby Egiptcjanie mówić mieli, iż zdradnie są przez cię wywiedzeni, abyś je pomordował na górach, a abyś je tak z świata wygładził? Zawścięgnisz srogości tego gniewu twego, a rozlituj się nad karaniem, które chcesz dopuścić na lud twój. 13Wspomni na sługi twe, Abrahama, Izaaka i Izraela, któremeś przysiągł sam przez się, tak jem obiecując: Rozmnożę potomstwo wasze jako gwiazdy niebieskie i wszytkę tę ziemię, któram obiecał podam potomkom waszem w osiadłość wieczną. 14I rozlitował się Pan nad karaniem, które on groził dopuścić na lud swój. 15Potym się wrócił Mojżesz, a zszedł z góry, mając w ręku dwie tablice świadectwa, po obu stron pisane. 16Które tablice były sprawione od samego Boga i pismo na nich wyrażone, było Boże pismo. 17A usłyszawszy Jozue głos ludu wołającego, rzekł do Mojżesza: Słyszeć głos w namieciech ludu potykającego się. 18Któremu on rzekł: Ten głos nie jest zwyciężających, ani porażonych, ale ja słyszę głos śpiewających. 19Gdy tedy bliżej przychadzał ku namiotom, ujzrał cielca i tańce i rozgniewawszy się barzo, zarzucił z rąk ony tablice, a stłukł je przy końcu góry. 20Potym cielca, którego oni uczynili wziął, a wrzuciwszy go do ognia spalił i w proch obrócił, a potym nań wody nalał i dał pić Izraelitom. 21Zatym rzekł Mojżesz Aaronowi: Coć wżdy ten lud uczynił, iżeś ji w tak wielki grzech wprawił? 22Na co mu odpowiedział Aaron: Nie gniewaj się panie, wszak i sam znasz jako to jest lud złościwy. 23Mówili ku mnie: Uczyń nam bogi, coby nas prowadzili, bo z Mojżeszem, mężem onem, który nas z ziemie egiptskiej wywiódł, nie wiemy co się stało. 24Na co jam jem odpowiedział: Którzy mają złoto, niech je z siebie pozbierają, które gdy oni mnie oddali, wrzuciłem je do ognia, a także się ten cielec odlał. 25Widząc tedy Mojżesz lud obnażony, bo ji był złupił Aaron, ku posromoceniu ich miedzy przeciwniki ich. 26Stanął w branie namiotów mówiąc: Ten, który z Panem przestawa, niech idzie ku mnie. I zbieżeli się do niego wszyscy Lewitowie. 27A on rzekł do niech: Tak rozkazuje Pan, Bóg izraelski: Przypasz każdy miecz do boku swego, a idźcie przez namioty od jednej brany do drugiej, mordując każdy brata swego, przyjaciela swego i bliźniego swego. 28I uczynili Lewitowie wszytko to, co jem rozkazał Mojżesz, a onego dnia zamordowali około trzech tysięcy ludu. 29Tedy rzekł Mojżesz: Dzisieście poświęcili Panu ręce swoje, każdy z was nad synem i nad bratem swojem, aby wam dziś było dane błogosławieństwo. 30Potym nazajutrz mówił Mojżesz do ludu: Dopuściliście się grzechu wielkiego, aleć ja wstąpię do Pana, owa go snadź ubłagam za grzech wasz. 31Wrócił się tedy Mojżesz do Pana i mówił tak k niemu: Wielkiegoć się zaiste grzechu dopuścił ten lud, iż sobie poczynił złote bogi. 32Ale ty, abo jem teraz racz odpuścić grzech ich, abo mnie wymaż z ksiąg twoich, któreś napisał. 33Na to Pan odpowiedział Mojżeszowi: Ten, który przeciw mnie zgrzeszył, tegoć ja wymażę z ksiąg moich. 34A tak odejdź teraz i wiedź tam lud, gdzie ja tobie każę, a anioł mój pójdzie przed tobą, a gdy przyjdzie dzień pomsty mojej, ja się grzechu ich pomszczę nad niemi. 35Pokarał tedy Pan lud dla cielca, którego sobie uczynili przez Aarona.
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...







Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?