Biblia TysiącleciaKsięga Hioba 7:20 ...
7:1
Czyż nie do bojowania podobny byt człowieka? Czy nie pędzi on dni jak najemnik?
7:2
Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty.
7:3
Zyskałem miesiące męczarni, przeznaczono mi noce udręki.
7:4
Położę się, mówiąc do siebie: Kiedyż zaświta i wstanę? Lecz noc wiecznością się staje i boleść mną targa do zmroku.
7:5
Ciało moje okryte robactwem, strupami, skóra rozchodzi się i pęka.
7:6
Czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei.
7:7
Wspomnij, że dni me jak powiew. Ponownie oko me szczęścia nie zazna.
7:8
Nikt już mnie powtórnie nie ujrzy: spojrzysz, a już mnie nie będzie.
7:9
Jak obłok przeleci i zniknie, kto schodzi do Szeolu, nie wraca,
7:10
by mieszkać we własnym domostwie; nie zobaczą go strony rodzinne.
7:11
Ja ust ujarzmić nie mogę, mówić chcę w utrapieniu, narzekać w boleści mej duszy.
7:12
Czy jestem morzem lub smokiem głębiny, żeś straże przy mnie postawił?
7:13
Myślałem: Wypocznę na łóżku, posłanie to trosk mych powiernik.
7:14
Lecz Ty mnie snami przestraszasz, przerażasz mnie widziadłami.
7:15
Moja dusza wybrała uduszenie, a śmierć - moje członki.
7:16
Zginę. Nie będę żył wiecznie. Zostaw mnie - dni me jak tchnienie.
7:17
A kim jest człowiek, abyś go cenił i zwracał ku niemu swe serce?
7:18
Czemu go badać co ranka? Na co doświadczać co chwilę?
7:19
Czy wzrok swój kiedyś odwrócisz? Pozwól mi choćby ślinę przełknąć.
7:20
Zgrzeszyłem. Cóż mogłem Ci zrobić? [Przecież] człowieka przenikasz. Dlaczego na cel mnie wziąłeś? Mam być ciężarem Najwyższemu?
7:21
Czemu to grzechu nie zgładzisz? Nie zmażesz mej nieprawości? Wkrótce położę się w ziemi, nie będzie mnie, choćbyś mnie szukał.