Biblia Tysiąclecia
Księga Hioba 4:8
4:1

Teraz zabrał głos Elifaz z Temanu i tak rzekł:
4:2

Wolno pomówić? Przykro ci? Lecz któż się wstrzyma od słów stwierdzonych doświadczeniem?
4:3

Tyś przecież wielu pouczał, wzmacniałeś omdlałe ręce,
4:4

twe słowa krzepiły słabych, wspierałeś kolana zachwiane.
4:5

Gdy teraz przyszło na ciebie, tyś słaby, strwożony, gdy ciebie dotknęło.
4:6

Czy bogobojność już nie jest twą ufnością, a nadzieją - doskonałość dróg twoich?
4:7

Przypomnij, czy zginął kto prawy? Gdzie sprawiedliwych zgładzono?
4:8

O ile wiadomo, złoczyńca, który sieje nieprawość, zbiera z niej plon.
4:9

Od gniewu Boga on ginie, upada od gniewu Jego oburzenia:
4:10

ryk lwa, wrzask lwicy, łamią się i zęby lwiątek;
4:11

lew ginie z braku łupu, a małe lwicy idą w rozsypkę.
4:12

Doszło mnie tajemne słowo, jakiś szmer przyjęło me ucho
4:13

w zgłębianiu nocnych rozmyślań, gdy sen człowiekiem owładnął.
4:14

Strach mnie ogarnął i drżenie, że wszystkie się kości zatrzęsły,
4:15

tchnienie mi twarz owionęło, włosy się na mnie zjeżyły.
4:16

Stał. Nie poznałem twarzy. Jakaś postać przed mymi oczami. Szelest. I głos dosłyszałem:
4:17

"Czyż u Boga człowiek jest niewinny, czy u Stwórcy śmiertelnik jest czysty?"
4:18

Wszak On sługom swoim nie ufa: i w aniołach braki dostrzega.
4:19

A cóż mieszkańcy glinianych lepianek, których podstawy na piasku? - Łatwiej ich zgnieść niż mola.
4:20

Od rana do zmroku wyginą, bez sławy przepadną na wieki.
4:21

Czy ich mieszkanie nie runie? Umrą, lecz nie w mądrości.