Biblia Tysiąclecia
Księga Hioba 3:21
3:1

Wreszcie Hiob otworzył usta i przeklinał swój dzień.
3:2

Hiob zabrał głos i tak mówił:
3:3

Niech przepadnie dzień mego urodzenia i noc, gdy powiedziano: "Poczęty mężczyzna".
3:4

Niech dzień ten zamieni się w ciemność, niech nie dba o niego Bóg w górze. Niechaj nie świeci mu światło,
3:5

niechaj pochłoną go mrok i ciemności. Niechaj się chmurą zasępi, niech targnie się nań nawałnica.
3:6

Niech noc tę praciemność ogarnie i niech ją z dni roku wymażą, niech do miesięcy nie wchodzi!
3:7

O, niech ta noc bezpłodną się stanie i niechaj nie zazna wesela!
3:8

Niech ją przeklną złorzeczący dniowi, którzy są zdolni obudzić Lewiatana.
3:9

Niech zgasną jej gwiazdy wieczorne, by próżno czekała jutrzenki, źrenic nowego dnia nie ujrzała:
3:10

bo nie zamknęła mi drzwi życia, by zasłonić przede mną mękę.
3:11

Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona, nie wyszedłem z wnętrzności, by skonać?
3:12

Po cóż mnie przyjęły kolana a piersi podały mi pokarm?
3:13

Teraz bym spał, wypoczywał, odetchnąłbym w śnie pogrążony
3:14

z królami, ziemskimi władcami, co sobie stawiali grobowce,
3:15

wśród wodzów w złoto zasobnych, których domy pełne są srebra.
3:16

Nie żyłbym jak płód poroniony, jak dziecię, co światła nie znało.
3:17

Tam niegodziwcy nie krzyczą, spokojni, zużyli już siły.
3:18

Tam wszyscy więźniowie bez lęku, nie słyszą już głosu strażnika;
3:19

tam razem i mały, i wielki, tam sługa jest wolny od pana.
3:20

Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu,
3:21

co śmierci czekają na próżno, szukają jej bardziej niż skarbu w roli;
3:22

cieszą się, skaczą z radości, weselą się, że doszli do grobu.
3:23

Człowiek swej drogi jest nieświadomy, Bóg sam ją przed nim zamyka.
3:24

Płacz stał mi się pożywieniem, jęki moje płyną jak woda,
3:25

bo spotkało mnie, czegom się lękał, bałem się, a jednak to przyszło.
3:26

Nie znam spokoju ni ciszy, nim spocznę, już wrzawa przychodzi.