Biblia Jakuba Wujka
Księga Wyjścia 10:4
I rzekł PAN do Mojżesza: Wnidź do Faraona, jam bowiem zatwardził serce jego i sług jego, abych uczynił znaki moje te na nim:
ażebyś powiadał w uszy syna twego i wnuków twoich, ilemkroć zstarł Egipcjany i znaki moje czyniłem nad nimi, a żebyście wiedzieli, żem ja PAN.
Weszli tedy Mojżesz i Aaron do Faraona i rzekli mu: To mówi PAN Bóg Hebrejczyków: Dokądże mi się nie chcesz poddać? Puść lud mój, żeby mi ofiarował.
A jeśli się sprzeciwiasz a nie chcesz go puścić, oto ja przywiodę jutro szarańczą na granice twoje.
Która okryje wierzch ziemie, aby jej namniej widać nie było, ale żeby zjedzono było, co by zostało po gradzie. Pogryzie bowiem wszytkie drzewa, które wschodzą na polach.
I napełni domy twoje i sług twoich, i wszytkich Egipcjanów, jako wielkiej nie widzieli ojcowie twoi i dziadowie, jako poczęli być na ziemi aż do dnia niniejszego. I odwrócił się, i wyszedł od Faraona.
Rzekli tedy słudzy Faraonowi do niego: Długoż będziemy cierpieć to zgorszenie? Puść ludzie, aby ofiarowali PANU Bogu swemu. Izali nie widzisz, że zniszczał Egipt?
I zawołali zasię Mojżesza z Aaronem do Faraona. Który rzekł im: Idźcie, ofiarujcie PANU Bogu waszemu. Którzyż są, co pójdą?
Rzekł Mojżesz: Z dziećmi naszemi i z starcami pójdziemy, z synmi i z córkami, z owcami i z bydłem: bo jest wielkie święto PANA Boga naszego.
I odpowiedział Farao: Niech tak będzie PAN z wami, jako ja was puszczę i dzieci wasze! Któż o tym wątpi, że co nagorzej myślicie?
Nie będzieć tak: ale idźcie sami mężowie a ofiarujcie PANU, boście i sami o to prosili. I wnetże wyrzuceni są od oczu Faraona.
I rzekł PAN do Mojżesza: Wyciągni rękę twą na ziemię Egipską do szarańczy, że wstąpi na nie i pożrze wszytko ziele, które zostało po gradzie.
I wyciągnął Mojżesz laskę na ziemię Egipską, a PAN przywiódł wiatr parzący przez on cały dzień i noc. A gdy było rano, wiatr parzący podniósł szarańczą.
Która wstąpiła na wszytkę ziemię Egipską i usiadła po wszytkich granicach Egipskich niezliczona, jakiej nie było przed onym czasem ani potym będzie.
I okryła wszytek wierzch ziemie pustosząc wszytko. Pożarta jest tedy wszytka trawa ziemie i cokolwiek owocu na drzewie było, co był zostawił grad. I nie zostało prawie nic zielonego na drzewie i na zielu ziemnym we wszytkim Egipcie.
Przetoż co rychlej Farao wezwał Mojżesza i Aarona i rzekł im: Zgrzeszyłem przeciw PANU Bogu waszemu i przeciwko wam.
Ale teraz odpuśćcie mi grzech jeszcze ten raz a proście PANA Boga waszego, aby ode mnie tę śmierć oddalił.
Który kazał wiać wiatrowi z zachodu barzo mocnemu i, porwawszy szarańczą, wrzucił do morza czerwonego; i jedna nie została we wszystkich granicach Egipskich.
I rzekł PAN do Mojżesza: Wyciągni rękę twą ku niebu i niech będą ciemności na ziemi Egipskiej tak gęste, żeby się ich mógł dotknąć.
I wyciągnął Mojżesz rękę ku niebu, i były ciemności straszliwe po wszytkiej ziemi Egipskiej przez trzy dni.
Żaden nie widział brata swego ani się ruszył z miejsca, na którym był. A gdziekolwiek mieszkali synowie Izraelowi, była światłość.
I wezwał Faraon Mojżesza i Aarona, i rzekł im: Idźcie, ofiarujcie PANU: tylko owce wasze i bydło niech zostanie, dzieci wasze niech idą z wami.
Wszytkie stada pójdą z nami. Nie zostanie z nich ani kopyto: których potrzeba do służby PANA Boga naszego; a zwłaszcza że nie wiemy, co się ma ofiarować, aż na samo miejsce przyjdziemy.
I rzekł Farao do Mojżesza: Idź precz ode mnie a strzeż się, abyś więcej nie widział oblicza mego: któregokolwiek mi się dnia ukażesz, umrzesz.
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...







Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?