Biblia Jakuba Wujka
Księga Hioba 30:3
30:1

A teraz śmieją się ze mnie młodszy w leciech, których ojców nie rozumiałem godnych kłaść ze psy trzody mojej,
30:2

Których moc rąk u mnie za nic nie była i zdali się samego żywota być niegodni,
30:3

od niedostatku i od głodu niepłodni, którzy gryźli na puszczy, zabrudzeni od nędze i mizeryjej
30:4

i jadali chwast i skóry drzew, i korzenie jałowcowe było ich pokarmem;
30:5

którzy na dolinach to porywając, gdy co naleźli, do niego z wołaniem bieżeli;
30:6

w pustych łożach potoków mieszkali i w jamach ziemnych albo na drzastwie,
30:7

którzy między takowymi się weselili i pod cierniem być za rozkosz sobie mieli:
30:8

synowie głupich i podłych i na ziemi zgoła się nie ukazujący.
30:9

Teraz obróciłem się w piosnkę ich i zstałem się im przypowieścią.
30:10

Brzydzą się mną a daleko ode mnie uciekają i nie wstydzą się plwać na oblicze moje.
30:11

Sajdak bowiem swój otworzył i utrapił mię, i włożył wędzidło w usta moje.
30:12

Po prawej stronie wschodu powstały wnet nędze moje, podwrócili nogi moje i ścisnęli jako wałmi szcieżkami swemi.
30:13

Rozkopali drogi moje, zasadzki na mię czynili i przemogli, a nie był, kto by dał pomoc.
30:14

Jakoby przebiwszy mur i otworzywszy drzwi przypadli na mię, i stoczyli się na nędze moje.
30:15

Wniwecz jestem obrócony: odjąłeś jako wiatr pożądanie moje i jako obłok przeminęło zdrowie moje.
30:16

A teraz we mnie samym więdnie dusza moja i opanowały mię dni utrapienia.
30:17

W nocy wiercą boleści kość moję, a ci, którzy mię jedzą, nie śpią.
30:18

Od mnóstwa ich kazi się odzienie moje i jako obojczykiem szaty opasali mię.
30:19

Jestem przyrównan błotu i zstałem się podobnym perzowi i popiołowi.
30:20

Wołam do ciebie, a nie wysłuchawasz mię, stoję, a nie patrzysz na mię.
30:21

Odmieniłeś mi się w okrutnego a w twardości ręki twojej sprzeciwiasz mi się.
30:22

Podniosłeś mię i jako na wietrze postawiwszy, uderzyłeś mię duże o ziemię.
30:23

Wiem, że mię podasz śmierci, gdzie jest postanowiony dom wszelkiemu żywiącemu.
30:24

Wszakoż nie ku wyniszczeniu ich ściągasz rękę twoję, a jeśli upadną, sam zbawisz.
30:25

Płakałem kiedyś nad onym, który był utrapiony, i użaliła się dusza moja ubogiego.
30:26

Czekałem dobra, a przyszło na mię złe, czekałem światłości, i wypadły ciemności.
30:27

Wnętrzności moje wezwrzały bez żadnego odpoczynku, ubieżały mię dni utrapienia.
30:28

Chodziłem żałosny bez zapalczywości, powstawszy w gromadzie, wołałem.
30:29

Byłem bratem smoków i towarzyszem strusów.
30:30

Sczerniała skóra moja na mnie i kości moje wyschły od upalenia.
30:31

Arfa moja obróciła się w żałobę i organy moje w głos płaczących.