Tytuł oryginalnyKsięgi Jozuego
1Tedy Jozue wstał rano, a ruszyli się z Setym i przyszli aż ku Jordanu, on i wszyscy synowie Izraelscy i tamże przez noc byli niżli się przeprawili. 2A po trzeciem dniu rotmistrze przeszli przez pośrzodek wojska. 3I rozkazali ludowi temi słowy: Gdy ujzrycie skrzynię przymierza Pana, Boga waszego, i Lewity kapłany niosące ją, tedy się ruszycie z miesca swego a pójdziecie za nią. 4Ale będzie plac miedzy nią i miedzy wami na dwu tysiącu łokiet, a nie przystępujcie blisko do niej, abyście wiedzieli drogę, którą idź macie, abowiem jeszczeście przed tym nie chodzili taką drogą. 5Tedy rzekł Jozue ludowi: Nagotujcież się, abowiem Pan dziwy jutro uczyni miedzy wami. 6Przytym Jozue mówił do kapłanów tymi słowy: Weźmicie skrzynię przymierza, a idźcie przed ludem. A także oni niosąc skrzynię przymirza, szli w przód przed ludem. 7Potym Pan rzekł do Jozuego: Dziś ja ciebie zacnym pocznę czynić przed oczyma wszytkich Izraelitów, aby poznali, iż ja z tobą będę, tak jakom był i z Mojżeszem. 8Rozkażże ty kapłanom niosącym skrzynię przymirza w ty słowa: Gdy do brzegu pirwszego wód jordańskich przyjdziecie, tedy się zastanowicie w Jordanie. 9Tedy Jozue mówił tak do synów Izraelskich: Chodźcie sam, a słuchajcie słów Pana, Boga waszego. 10I rzekł po wtóre Jozue: W tym poznacie, że Bóg żywy jest miedzy wami, a iż przed wami wypędzi Chananejczyka, Hetejczyka, Hewejczyka, Ferezejczyka, Gergezejczyka, Amorejczyka i Jebuzejczyka. 11Oto skrzynia przymirza Pana wszej ziemię pójdzie przed wami przez Jordan. 12A przetoż obierzcie dwanaście mężów z pokolenia Izraelitów, po jednemu z każdego pokolenia. 13Bo jak skoro kapłani niosący skrzynię Pana wszej ziemie, staną w wodzie jordańskiej stopami swemi, tedy się rozstąpią wody w Jordanie, tak iż woda z góry płynąca stanie na jednej kupie. 14A tak wyszedł lud z namiotów swych, aby się przeprawili za Jordan i kapłani noszący skrzynię przymirza przed nimi. 15I jak skoro oni co skrzynię nieśli przyszli ku Jordanu, a kapłani co nieśli skrzynię omoczyli nogi swe w wodzie pirwszego brzegu. Bo Jordan po wszytek czas żniwa wylewał wszędy z brzegów swych. 16Tedy wody z góry płynące zastanowiły się, a podniosły się na jednę kupę, barzo daleko od miasta Adama, które jest ku stronie Sartan, a ony zasię, które były na dole przy morzu ku puszczy, to jest ku Morzu Słonemu zginęły i upłynęły. A tak lud przeprawował się przeciwko Jerychu. 17A kapłani, którzy nieśli skrzynię przymierza Pańskiego, stanęli na suszy w Jordanie rzędem, a wszyscy Izraelitowie szli po suszy, aż lud wszytek przeszedł za Jordan.
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...







Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?