Biblia Brzeska
Księga Jonasza 4:8
Tytuł oryginalnyProroctwo Jonasza proroka
Tedy się modlił Panu i mówił: Proszę Panie! Izali to nie jest ono słowo, którem ja powiedał będąc jeszcze w ziemi swej i dla tegom ja uprzedził uciec do Tarsis, gdyżem wiedział, iżeś ty jest Bóg łaskawy i miłosierny, długo cirpliwy i wielkiego miłosierdzia, a litościwy nad karaniem?
Tedy wyszedł Jonasz z miasta, a szedł nad nim od wschodu słońca i tam uczynił budkę, a usiadł pod cieniem w niej, ażby był ujźrał, co się z miastem onem dziać miało.
I zgotował Pan Bóg banię, która urosła nad Jonaszem i była zasłoną nad głową jego, broniąc go od niewczasu, tedy się radował Jonasz weselem wielkim z onej banie.
Gdy tedy słońce wzeszło, pobudził Pan wiatr gwałtowny od wschodu słońca i uderzyło słońce na głowę Jonaszowę, tak iż prawie omdlewał, a przetoż życzył sobie śmierci mówiąc: Zaiste milsza mi jest śmierć niż zdrowie.
Ale Pan rzekł do Jonasza: Izali się słusznie gniewasz o banię? Który odpowiedział: Słusznie się gniewam, gdyż i śmierci żądam.
Tedy rzekł Pan: Litujesz banię, o którejeś pracy nie miał, ani za twoim staraniem rosła, która jednej nocy urósszy, jednejże nocy zginęła.
A ja jakoż się rozlitować nie mam nad Niniwen, miastem onem wielkim, w którym są więcej ludzi niż sto i dwadzieścia tysięcy, którzy nie umieją rozeznać miedzy prawicą i lewicą swoją i zwierząt wiele?
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...







Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?