Tytuł oryginalnyProroctwo Ezechiela proroka
1Roku siódmego, miesiąca piątego, dnia dziesiątego, niektórzy z starszych Izraelitów przyszli o radę ku Panu i usiedli przede mną. 2Stało się tedy słowo Pańskie do mnie w ten sposób: 3Synu człowieczy, mów do starszych izraelskich a powiedz im: Pan Bóg tak mówi: Izaliście wy na to przyszli, abyście się mnie radzili? Żywę ja, iż nie odpowiem wam, mówi Pan Bóg. 4Izali o nich rozsądek uczynisz synu człowieczy? Izali rozsądek uczynisz? Okażże im złości ojców ich. 5A mów do nich: Tak mówi Pan Bóg: Dnia onego, w którym wybrał Izraela, a podniosłem rękę moję nasieniu domu Jakubowego i oznajmiłem się im w ziemi egiptskiej, podniosłem im na to rękę mówiąc: Jaciem jest Pan, Bóg wasz. 6Tegoż dnia podniosłem im na to rękę moję, iżem je wywieść miał z ziemie egiptskiej, do ziemie, którąm im przejzrał, obfitującą mlekiem i miodem, która była ślachetniejsza miedzy wszemi ziemiami inemi. 7Tedym im rzekł: Każdy niech odrzuci rzeczy przemierzłe od oczu swoich, a niech się nie pomazuje bałwany egiptskimi, abowiemem ja jest Pan, Bóg wasz. 8Ale oni byli mnie odpornymi i nie chcieli mi być posłuszni, żaden z nich nie odrzucił obrzydliwości od oczu swoich i nie opuścili bałwanów egiptskich, a przetożem rzekł: Wyleję gniew mój na nie, a wypełnię popędliwość moję w nich wpośrzód ziemie egiptskiej. 9Wszakżem ja miał wzgląd na moje imię, iżby tak pomazane nie było miedzy pogany, u których oni mieszkali, przed którymem się ja oznajmił im, żem je wywieść miał ziemię egiptskiej. 10Wywiodłem je tedy z ziemie egipskiej i wyprowadziłem je na puszczą. 11Tamem im dał rozkazania moje, a sądy moje okazałem im, które jesliby zachowywał człowiek, żyć w nich będzie. 12Nad to ustanowiłem im moje sabaty, aby byli za znak miedzy mną a miedzy nimi, z których poznać mieli, iżem ja jest Pan, który je poświącam. 13Wszakże Izraelitowie odpornymi się stali mnie na onej puszczy, nie chodzili wedle ustaw moich i odrzucili sądy moje, które jesliby człowiek chował, żyć w nich będzie; sabaty moje srodze oni pogwałcili. A przetoż mówiłem: Iż ja wyleję gniew mój na nie na puszczy, abych je wygubił. 14Jedno iżem miał wzgląd na imię moje, aby tak miedzy pogany pomazane nie było, przed których oblicznością wywiodłem je. 15Teżem im i tam na puszczy podniósł rękę moję, iżem ich nie miał wwieść do ziemie, którąm im dał, opływającą mlekiem i miodem, a która ślachetniejsza jest miedzy wszytkimi ziemiami memi. 16Dlatego iż odrzucili sądy moje, a nie chodzili w ustawach moich i pogwałcili sabaty moje, gdyż sercem swem chodzili za bałwany swemi. 17A wszakoż im przepuściło oko moje, żebych ich nie wytracał i nie wygładziłem ich do szczątka na puszczy. 18Alem powiedział synom ich na puszczy: Nie chodźcie za ustawami ojców waszych, a sądów ich nie ostrzegajcie, ani się plugawcie bałwany ich. 19Jaciem jest Pan, Bóg wasz, chodźcież w ustawach moich, a sądów moich strzeżcie i czyńcie im dosyć. 20Święćcie sabaty moje, aby były na znak miedzy mną a miedzy wami, a wiedzcie, iżem ja jest Pan, Bóg wasz. 21Ale synowie przedsię mnie odpornymi byli i nie chodzili w ustawach moich, ani strzegli sądów moich, aby je czynili, które jesliby czynił człowiek, żyć będzie w nich. Sabaty moje pogwałcili, a teżem ja rzekł: Wyleję na nie popędliwość moję, abych wypełnił nad nimi gniew mój na puszczy. 22A wszakoż zawściągnąłem ręki swej, a miałem wzgląd na imię moje, aby nie było zesromocone u poganów, przed których oblicznością wywiodłem je. 23Potymem na nie podniósł rękę moję na puszczy, abych je rozproszył miedzy pogany, a rozwiałbych je po ziemiach. 24Przeto, że nie czynili sądów moich, ale odrzucili ustawy moje i święta moje pogwałcili, i udali oczy swe za bałwany ojców swoich. 25Dlategożem im też dał ustawy niedobre i sądy, w których żyć nie będą. 26Pomazałem je dla darów ich, gdyż przenaszali przez ogień każdy płód pierworodny, abych je tak poborzył, aby się dowiedzieli, żem ja jest Pan. 27Przetoż tedy mów ku domowi izraelskiemu, synu człowieczy, a powiedz im: Tak mówi Pan Bóg: Jeszcze i w tym pohańbili mię ojcowie waszy, gdy się przewrotnie obchodzili ze mną. 28Abowiem gdym je wwiódł do ziemie, którąm im był dać obiecał, a oni oglądali każdy pagórek wysoki, a każde drzewo gałęziste, ofiarowali tam ofiary swoje, a dary swojemi wyzwali mię tam ku gniewu. Tam położyli wonności wdzięczne i tam sprawowali ofiary swoje mokre. 29Rzekłem tedy do nich: Cóż to jest za kaplica, do której się wy schadzacie? A przezwane jest imię jej Bama aż do dnia dzisiejszego. 30Przetoż rzecz domowi izraelskiemu: Tak mówi Pan Bóg: Izali wy nie jesteście pomazani w zwyczajoch ojców waszych? A za obrzydłościami ich cudzołożyliście się? 31Abowiem gdy oddawacie dary wasze przenaszając syny swoje przez ogień, pomazujecie się we wszytkich bałwaniech waszych aż jeszcze i dziś. A ja, o domie izraelski, i miałżebych wam odpowiedać? Żywę ja, mówi Pan Bóg, iż wam nic nie odpowiem. 32To co wy umyślicie, z tego nic nie będzie, abowiem mówicie: Żyć będziem obyczajem pogańskim i jako ini narodowie ziemie, chwaląc bogi drzewiane i kamienne. 33Żywę ja, mówi Pan Bóg, abowiem w ręce mocnej, a w wyciągnionym ramieniu, a w rozlaniu popędliwości królować będę nad wami. 34I przywiodę was z narodów zgromadzę was z ziem, do którycheście rozproszeni byli możną ręką i ramieniem wyciągnionem i rozlaniem popędliwości. 35I przywiodę was na puszczę narodów, a tam się rozsądzę z wami okiem na oko. 36A jakom się sądził z ojcy waszymi na onej puszczy w ziemi egiptskiej, tak się i z wami sądzić będę, mówi Pan Bóg. 37I podam was pod rózgę, a obwiążę was przymierzem. 38Przebiorę z was odporne a przestępne przeciwko mnie, a wywiodę je z ziemie cudzej, gdzie mieszkali, ani wnidą do ziemie izraelskiej, a dowiecie się, iżem ja jest Pan. 39A wy domie izraelski, Pan Bóg tak powieda wam: Chodźcież każdy z was za bałwany swemi, a służcie im, gdyżeście mnie nie słuchali, abyście już dalej nie pomazowali imienia mojego świętego dary swemi i bałwany swemi. 40Abowiem na górze mojej świętej, to jest na górze wysokiej izraelskiej, mówi Pan Bóg, tam mnie służyć będzie prawie wszytek dom izraelski w onej ziemi. Tam ja im miłościw będę i tam wdzięcznie przyjmę ofiary wasze, i napierwsze dary wasze ze wszytkiego, co mnie poświącacie. 41Będziecie u mnie wdzięczni z wdzięcznością wonności, gdy was wywiodę z narodów, a zgromadzę z ziem, do których jesteście rozproszeni. Będę poświęcon miedzy wami przed oczyma narodów. 42Dowiecie się tedy, iżem ja jest Pan, gdy was przyprowadzę do ziemie izraelskiej, to jest do ziemie, na którąm ja dał rękę ojcom waszym, iż im ją dać mam. 43Tam rozpomnicie na drogi wasze i na wszytki sprawy wasze, którymiście się byli splugawili, a brzydzicie się sami sobie we wszytkich złościach waszych, któreście czynili. 44Tedy się dowiecie, iżem ja jest Pan, gdy się tak łaskawie z wami sprawować będę, dla imienia mojego, a nie dla dróg waszych złych, ani wedle skażonych spraw waszych, o domie izraelski, to mówi Pan Bóg. 45Podane jest tedy słowo Pańskie do mnie tym sposobem: 46Synu człowieczy, obróć twarz swą ku drodze Teman, a rozpuść słowa twe ku południowi, prorokuj nad lasem pola południowego. 47I opowiesz lasowi południowemu: Słuchaj słowa Pańskiego: Pan Bóg tak mówi: Oto ja składę w tobie ogień, a pożrze w tobie wszytki drzewa zielone i suche, a płomień nie będzie ugaszon i będzie w nim popalona wszytka twarz od południa aż do północy. 48A każde ciało ogląda, iż ja, którym jest Pan, zapaliłem go, który ugaszon nie będzie. 49I rzekłem: Ach Panie Boże! Oni-ć tak powiedają o mnie: Oto ten wszytko z nami pod przypowieściami mówi.
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...







Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?