Biblia Brzeska
Księga: Ewangelia św. Łukasza 20:19
Tytuł oryginalnyEwanjelija święta przez Łukasza świętego napisana
I stało się niektórego dnia z onych, gdy uczył lud w kościele i opowiedał ewanjeliją, nadeszły książęta kapłańskie i doktorowie z starszymi.
A rzekli do niego tymi słowy: Powiedz nam, którą mocą to czynisz, abo kto jest ten, któryć dał zwierzchność oto tę?
A tak oni myslili u siebie mówiąc: Jesliż powiemy z nieba, tedyć rzecze: A przeczżeście mu nie wierzyli?
Jesliż zasię rzeczemy, że jest z ludzi, tedy wszytek lud ukamionuje nas. Bo to za rzecz pewną mają, iż Jan był prorokiem.
I począł do ludu powiedać to podobieństwo: Człowiek niektóry sadził winnice i najął ją oraczom, a sam odjechał precz na niemały czas.
Gdy potym czas przyszedł, posłał do onych oraczów sługę, aby mu pożytki z winnice oddali, którzy ubiwszy go, odesłali z niszczym.
Tedy on przedsię posłał sługę drugiego, lecz też oni i tego ubiwszy i zesromociwszy odesłali z niszczym.
A tak pan onej winnice rzekł: Cóż mam czynić? Poslę syna mego miłego, snadź gdy go ujzrą, wstydać się go będą.
Ale gdy onego ujzreli oracze, rozmówili miedzy sobą w ten sposób: Tenci jest dziedzic, pódźcież a zabijmy go, aby nasze było dziedzictwo.
Przyjdzieć, a potraci oracze ty a da winnicę inym. To gdy oni słyszeli rzekli: Boże tego nie daj.
Lecz on pojzrawszy na nie rzekł: I cóż wżdy ono jest napisano: Kamień, który odrzucili budujący, ten się stał głową węgielną?
Tedy książęta kapłańskie i doktorowie chcieli się nań rzucić rękoma tegoż tam czasu, jedno iż się ludu bali, abowiem poznali, iż na nie przytaczał to podobieństwo.
A tak czyhając nań, posłali szpiegi, którzyby się zmyslali być sprawiedliwemi, aby podchwytali słowa jego, chcąc go podać pod zwierzchność i moc staroście.
Którzy go pytali mówiąc: Mistrzu! Wiemy, że dobrze powiedasz i uczysz, ani sobie ważysz osoby, owszem drogi Bożej w prawdzie nauczasz.
Potym przyszli niektórzy z Saduceuszów, (którzy powiedają, iż nie masz zmartwychwstania) i pytali go.
Mówiąc: Mistrzu! Mojżesz nam napisał: Jesliżby czyj brat umarł mając żonę, a zszedłby przez dziatek, aby brat jego wziął onę żonę, a wzbudził potomstwo bratu swemu.
Aleć ci, którzy tego godni będą, aby wieku onego dostąpili i powstania od umarłych, ani żon pojmują, ani za mąż idą.
Ani już więcej umierać mogą, abowiem równi są aniołom, a są synmi Bożymi, gdyż są synowie zmartwychwstania.
A iż umarli wstać mają, teżci to i Mojżesz oznajmił u krza, gdy powieda być Pana Bogiem Abrahamowym i Bogiem Izaakowym i Bogiem Jakubowym.
Przestrzegajcież się doktorów, którzy chcą chodzić w szatach szerokich i miłują witania na rynkoch, a pierwsze stolice w zgromadzeniu i pirwsze zasiadania przy wieczerzach.
Którzy do szczątka pożyrają domy wdów, a rzkomo się długiemi modlitwami bawią. A cić odnoszą cięższy sąd.
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...







Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?