Tytuł oryginalnyWtóre księgi Łukasza świętego których napis jest Dzieje abo Sprawy apostolskie
1I gdy już skazano, żebyśmy się wieźli do Włoch, tedy poruczono tak Pawła, jako i niektóre ine więźnie setnikowi, imieniem Juliuszowi z roty Augustowej. 2Tedy wsiadszy w okręt adramiteński, przyszło nam płynąć podle krain Azjej, takżechmy się wieźli, a był z nami Arystarchus, Macedończyk tessaloniceński. 3I przypłynęliśmy dnia drugiego do Sydonu, a Julius ludzkie się zachowywając przeciw Pawłowi, dopuścił mu idź do przyjaciół, aby go czym opatrzyli. 4Stamtąd się puściwszy, przybilichmy się pod Cypru, dla tego że nam były wiatry sprzeciwne. 5A przeprawiwszy się przez morze pod Cylicją i Pamfilją, przyszlichmy do Miry miasta w Licyjej. 6Tam setnik znalazszy okręt aleksandryjski, który płynął do Włoch, wsadził nas weń. 7Gdychmy tedy przez niemały czas nie rychło się wieźli, a ledwochmy przyszli ku Gnidu, iż nam nie dopuszczał wiatr, podpłynęlichmy pod Kretę podle Salmonu. 8A ledwie się tam tedy przeprawiwszy, przyszlichmy na miejsce, które zową: Piękne Porty, u którego było blisko miasto Lasea. 9Po tym po niemałym czasie, gdy już było niebezpieczne jechanie morzem, a iż też już był post przeminął, napominał je Paweł, 10Mówiąc im: Mężowie! Widzę, że z niebezpieczeństwem i z wielką szkodą, nie tylko ładunku i okrętu, ale też i osób naszych przyjdzie nam ta droga. 11Wszakoż setnik więcej wierzył sprawcy okrętu i styrnikowi, a niż temu, co powiedał Paweł. 12I gdyż nie było portu słusznego ku zimowaniu, tedy ich wiele radzili, żeby się też i stamtąd puścili, kosztując jesliby jako mogli przeprawić się ku Fenice, zimować, który jest port w Krecie, leżąc ku wiatru z strony południa i zachodu. 13A gdy powionął wiatr prawie z południa, mnimając, aby się im wedle mysli dziać miało, gdy się puścili od portu, przeprawiali się bliżej imo Kretę. 14Wszakoż nie długo po tym wszczął się przeciw niemu wiatr gwałtowny, który zową Euroklidon. 15A gdy był okręt porwan, a nie mógł się wiatrowi oprzeć, puściwszy okręt za wiatry, płynęlichmy. 16I gdychmy przybiegli ku niektóremu małemu wyspowi, który zową Klauda, ledwochmy mogli barkę u okrętu zatrzymać. 17Którą wściągnąwszy, dodawali sobie pomocy, podpasawszy okręt, a bojąc się, żeby nie wpadli w syrtyn, spuściwszy barkę, tak płynęli. 18A gdy nas wielka niepogoda pędziła, tedy nazajutrz niektóre rzeczy precz miotali. 19A trzeciego dnia rękoma naszymi wszytki naczynia z okrętu wyrzucilichmy. 20I gdy się ani słońce, ani gwiazdy przez wiele dni nie ukazały, a niepogoda tym więczsza nastawała, tedy nam już była odjęta wszytka nadzieja zdrowia naszego. 21Także gdy przez nie mały czas nic nie jedli, tedy Paweł stojąc w pośrzód ich mówił: O mężowie! Zaisteć wam było potrzeba słuchać mnie, a nie odjeżdżać z Krety, abyście byli uszli tego niebezpieczeństwa i szkody. 22Aleć was teraz upominam, abyście byli dobrej mysli, boć w żadnym z was szkody nie będzie, oprócz tylko okrętu. 23Abowiem mi się tej nocy ukazał anioł Boży, któregom ja jest i którego chwalę. 24Opowiedając mi: Nie bój się Pawle! Potrzebać, abyś stanął przed cesarzem, a oto cię Bóg wszytkimi darował, którzy się wiozą z tobą. 25A przetoż bądźcie dobrej mysli, o mężowie! Abowiemci ja wierzę Bogu, że tak będzie, jako mi powiedział. 26A musiemy być wyrzuceni na niektórym wyspie. 27Zatym gdy nadeszła noc czternasta, gdyśmy pływali po Morzu Adriatyckim, około północy zdało się żeglarzom, iż była blisko nich niektóra kraina. 28Którzy spuściwszy sznur z ołowem, naleźli głębiej dwadzieścia sążon; a maluczko dalej postąpiwszy, zasię spuściwszy ołów, naleźli piętnaście sążon. 29I bojąc się, aby na miejsca nierówne nie przyszli, rzuciwszy cztery kotwice z okrętu, pragnęli, aby dzień nastał. 30Tedy żeglarze, gdy się starali, jakoby uciec z okrętu puściwszy barkę na morze, rzkomo chcieli od przodku zarzucać kotwicę. 31Rzekł tedy Paweł setnikowi i służebnym: Jesliż ci nie zostaną w okręcie, tedy wy nie możecie być zachowani. 32A tak służebni obcięli powrozy u barki i dali jej upaść. 33Zatym gdy dzień począł nastawać, napominał Paweł wszytki, aby jedli mówiąc: Tenci dzień jest czternasty, jako czekając trwacie łaczni, nic nie jedząc. 34Dla tegoż was napominam, abyście jedli; abowiemci wam to będzie ku zdrowiu waszemu pożyteczno, gdyż żadnego z was i włos z głowy nie spadnie. 35To rzekszy wziął chleb i czynił dzięki Bogu przed wszytkimi i ułomiwszy, począł jeść. 36Ale gdy wszyscy już byli lepszej mysli, poczęli też jeść i oni. 37A było nas wszytkich osobami w okręcie dwieście i siedmdziesiąt i sześć. 38Tedy najadszy się, polekczali okrętu, wyrzucając pszenicę w morze. 39A gdy już dzień nadszedł, nie znali ziemie; wszakoż ujzreli niektórą odnogę mającą brzeg, na którą myslili, jesliby mogli wprawić okręt. 40Zatym wyciągnąwszy kotwicę, puścili się na morze i odjąwszy panwie od styru, a podniózszy mniejszy żagiel, puścili się za wiatrem ku brzegowi. 41A gdy napadli na miejsce, gdzie się dwie morza schodzą, otrącił się okręt; a przodek okrętu tak stanął, że się ani ruszył, ale zad łamał się od nawałności wód. 42Tedy służebni radzili, aby więźnie pomordowali, iżby który wypłynąwszy nie uciekł. 43Ale setnik chcąc zachować Pawła, nie dopuścił im tej rady, a rozkazał, aby ci, którzy mogą przepłynąć, naprzód wyskakowali i na brzeg wychodzili. 44Drudzy zasię, część ich na deszczkach, a część na kawałcoch okrętu. I stało się tak, że wszyscy zdrowo wyszli na ziemię.
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...







Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?