Tytuł oryginalnyWtóre księgi Łukasza świętego których napis jest Dzieje abo Sprawy apostolskie
1Przyszedł potym do Derben i do Listry; a oto był tam zwolennik niektóry, imieniem Tymoteusz, syn niektórej niewiasty Żydówki wiernej, wszakoż z ojca Greka. 2Ten za sobą miał świadectwo braciej, którzy byli w Listrze i w Ikonium. 3Tegoż Paweł chciał mieć przy sobie, aby z nim szedł i wziąwszy go, obrzezał dla Żydów, którzy tam na onych miejscach byli, bo wszyscy wiedzieli, że ociec jego był Grek. 4A tak chodząc po mieściech, podawali im ku chowaniu ustawy, które były postanowione od apostołów i starszych, którzy byli w Jeruzalem. 5Utwirdzały się tedy kościoły w wierze, a ustawicznie pocztu ich obficie przybywało. 6Tedy przeszedszy Frygiją i krainę galacką, pohamowani są od Ducha świętego, aby nie opowiedali słowa Bożego w Azjej. 7Zatym, gdy przyszli do Mysyjej, kusili się wnidź do Bitynijej, ale im Duch nie dopuścił. 8Tedy przeszedszy Mysyją, wstąpili do Troady. 9I widział Paweł w nocy widzenie: Ano mąż niektóry macedoński przyszedszy stanął i prosił go mówiąc: Przepraw się do Macedonijej, a ratuj nas. 10I ujzrawszy to widzenie, natychmiast staralichmy się, jakoby idź do Macedonijej, mając za to, iż nas Pan powoływał ku opowiedaniu im ewanjelijej. 11A tak wyszedszy z Troady, trzymalichmy się prostej drogi do Samotracyjej, a nazajutrz do Neapolim. 12Stamtąd do Filippos, które jest przedniejsze miasto w stronie macedońskiej, cudzoziemcy osadzone; tamżeśmy w nim kilka dni zmieszkali. 13A w dzień szabatu wyszlichmy z miasta podle rzeki, gdzie zwykły bywać modlitwy, a tam gdyśmy siedli, rozmawialichmy z niewiastami, które się były zeszły. 14Tedy niektóra niewiasta imieniem Lidia, która szkarłat przedawała w mieście Tyatyrczyków, chwaląc Boga, słuchała nas; której Pan otworzył serce, iż pilnie tego słuchała, co powiedał Paweł. 15A gdy się okrzciła i dom jej, prosiła mówiąc: Jesliż mię rozumiecie być wierną Panu, wnidźciesz do domu mego a mieszkajcie; i także nas przynuciła. 16I przydało się, gdychmy szli na modlitwę, iż dzieweczka niektóra, co miała ducha wieszczego, zabieżała nam, a ta wielki zysk panom swoim czyniła, wróżąc. 17Ta chodząc za Pawłem i za nami, wołała mówiąc: Ci ludzie sąć słudzy onego nawyzszego Boga, którzy nam oznajmują drogę zbawienia. 18A toć czyniła przez wiele dni, ale Paweł mając za złe, obrócił się i rzekł duchowi: Rozkazujęć przez imię Jezusa Krystusa, abyś od niej wyszedł. A przetoż wnet tegoż czasu wyszedł. 19To widząc panowie jej, iż minęła nadzieja zysku ich, pojmawszy Pawła i Sylę, wlekli je na rynek do urzędu. 20A postawiwszy je przed przełożonymi mówili: Ludzie ci zaburzyli miasto nasze, gdyż są Żydowie. 21I opowiedają nam nowe zwyczaje, których się nam przyjmować nie godzi ani przywłaszczać, gdyżechmy są Rzymianie. 22Tedy społu pospólstwo powstało przeciw im, a przełożeni rozdarszy szaty ich, kazali je chlustać rózgami. 23A gdy im wiele ran zadali, wrzucili je do więzienia, rozkazując stróżowi ciemnice, aby ich pilnie strzegł. 24Który wziąwszy takowe rozkazanie, wsadził je do wnętrznego tarasu, a nogi ich zamknął w pęta. 25Ale o północy modlili się Paweł i Sylas, a spiewali piosnki i słuchali ich ci, którzy też w więzieniu byli. 26Zatym natychmiast stało się wielkie trzęsienie ziemie, tak iż się potłukły fundamenty tarasu i wnet się otworzyły wszytki drzwi, a rozwiązały się pęta na wszytkich. 27Ocucił się po tym stróż ciemnice, a gdy ujzrał drzwi otworzone u tarasu, dobywszy miecza, chciał się sam zabić, mnimając, iż więźniowie pouciekali. 28Tedy Paweł zawołał głosem wielkim mówiąc: Nie czyń sobie nic złego, bociechmy hajw wszyscy. 29Wziąwszy on tedy światło, werwał się i przypadł drżąc do nóg Pawłowi i Syli. 30I wywiódszy je precz rzekł: Panowie! Cóż mam czynić, abych był zbawion? 31A oni mu rzekli: Wierz w Pana Jezusa Krystusa, a będziesz zbawion z domem twoim. 32I opowiedali mu słowo Pańskie i wszytkim, którzy byli w domu jego. 33Tedy je on wziąwszy w nocy onejże godziny, omył rany ich, a okrzcił się natychmiast i wszyscy domownicy jego. 34A gdy je przywiódł do domu swego, nagotował im stół i radował się, że ze wszytkim domem swym uwierzył Bogu. 35Potym gdy dzień nastawał, posłali przełożeni oprawce, którzyby powiedzieli, aby wypuścił ludzi ony. 36Ty słowa opowiedział stróż ciemnice Pawłowi, iż przełożeni posłali, aby je puszczono, a przetoż teraz wyszedszy, idźcie w pokoju. 37Ale im rzekł Paweł: Obiwszy nas jawnie bez winności, gdyżeśmy Rzymianie, a podawszy nas do więzienia, teraz nas potajemnie wyrzucają? Iścieć nic z tego; ale niech sami przyjdą a wywiodą nas. 38Oznajmili tedy przełożonym oprawce ty słowa i zlękli się usłyszawszy, że Rzymianie byli. 39A przyszedszy, przepraszali je, i wywiódszy, prosili ich, aby wyszli z miasta. 40A tak wyszedszy z więzienia, weszli do Lidyjej i ujzrawszy bracią cieszyli je i szli precz.
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...







Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?