Tytuł oryginalnyWtóre Księgi Kroniki
1I miał Jozafat dosyć bogactwa i wielką sławę, a spowinowacił się z Achabem. 2Tedy po kilku lat jechał ku Achabowi do Samarjej, a Achab nabił barzo wiele owiec i wołów dla niego i dla ludu, który z nim był i namawiał go, aby z nim ciągnął do Ramot Galaadskiego. 3I rzekł Achab, król izraelski, do Jozafata, króla judzkiego: A nie pociągnieżże ze mną do Ramot Galaadzkiego? A on mu odpowiedział: Wszakechmy obadwa jako jeden, a lud twój jako i lud mój z tobą pójdziem na wojnę. 4K temu jeszcze rzekł Jozafat królowi izraelskiemu: Proszę radźże się dziś słowa Pańskiego. 5A tak król izraelski zebrał czterysta mężów proroków i mówił do nich: I mamyż ciągnąć do Ramot Galaadzkiego walczyć czy-li niechać? A oni odpowiedzieli: Ciągni, abowiem poda je Bóg w ręce królewskie. 6Rzekł potym Jozafat: Jest-li tu jeszcze który prorok Pański, abychmy go też spytali? 7Tedy rzekł król izraelski do Jozafata: Jest-ci tu mąż jeden, przez którego możemy Pana pytać, lecz go ja mam w nienawiści, bo mi nic dobrego nie prorokuje, jedno zawżdy wszytko złe. A ten-ci jest Micheasz syn Jemle. Na to rzekł Jozafat: Nie mówże tak królu. 8A tak król izraelski przyzwał jednego z komorników i rzekł mu: Każ rychło przydź Micheaszowi synowi Jemle. 9A król izraelski i Jozafat, król judzki, siedzieli obadwa na stolicach swych obleczeni w szaty. A siedzieli na niektórym placu u brany Samarjej, kędy wszyscy prorocy prorokowali przed nimi. 10I uczynił był sobie Sedekiasz, syn Chanaana, rogi żelazne, a mówił: Tak powieda Pan: Tymi będziesz tłukł Syrjany aż je wytracisz. 11Toż i ini wszyscy prorocy prorokowali mówiąc: Ciągni do Ramot Galaadzkiego, a poszczęścić się, abowiem je poda Pan w ręce królewskie. 12Ale poseł, który był szedł, aby przyzwał Micheasza, mówił do niego tymi słowy: Oto wszyscy prorocy zgadzają się na jedno słowo, jednostajnemi usty winszując szczęścia królowi. A przetoż cię proszę abyś się z nimi zgodził na jedno słowo opowiedając mu co dobrego. 13Tedy rzekł Micheasz: Świadkiem mi jest Pan, że cokolwiek mi rozkaże Bóg mój, to mówić będę. 14A przetoż gdy przyszedł do króla, rzekł król k niemu: Micheaszu, mamy li ciągnąć na walkę do Ramot Galaadzkiego czyli niechać? A on odpowiedział: Ciągnicie, a poszczęści się wam i będą wam podani w ręce wasze. 15Ale król rzekł ku niemu: Azaż ja pierwszy kroć ciebie poprzysięgam, abyś mi nie powiedał jedno prawdę w imię Pańskie. 16Tedy on odpowiedział: Widziałem wszytki Izraelity rozproszone po górach jako owce, które nie mają pasterza. I rzekł Pan: Nie mają ci panów, niechajże się każdy wróci w pokoju do domu swego. 17I rzekł król izraelski do Jozafata: Izażem ci nie powiedział, że mi nic dobrego prorokować nie miał, jedno wszytko złe? 18Ale on rzekł powtóre: Przetoż słuchajcie słowa Pańskiego: Widziałem Pana siedzącego na stolicy jego i wszytek zastęp niebieski stojący po prawej i po lewej stronie jego. 19I rzekł Pan: Kto zwiedzie Achaba, króla izraelskiego, aby ciągnął na swój upadek do Ramot Galaadzkiego. Tedy jeden mówił tak a drugi inak. 20Wyszedł potym duch niektóry i stanął przed Panem i rzekł: Ja go zwiodę. A Pan rzekł ku niemu: W czymże? 21A on odpowiedział: Pójdę i będę kłamliwem duchem w uściech wszytkich proroków jego. A tak Pan rzekł: Zwiedziesz i wygrasz. Idźże i uczyń tak. 22A przeto oto teraz podał Pan ducha kłamliwego w usta tych proroków twoich, a powiedział Pan nieszczęście twoje. 23Zatym Sedekiasz, syn Chanaana, przystąpiwszy dał Micheaszowi policzek mówiąc: A którąż drogą odszedł Duch Pański ode mnie aby mówił z tobą? 24Któremu odpowiedział Micheasz: Oto ty oglądasz na ten czas, gdy będziesz kryjąc się uciekał z komory do komory. 25A tak król izraelski rzekł: Weźmicie Micheasza a odwiedźcie go do Amona starosty miesckiego i do Joasa syna królewskiego. 26I powiedzcie: Tak rozkazał król, abyście tego wsadzili do ciemnice, a karmili go trochą chleba i trochą wody, aż się król wróci w pokoju. 27Tedy rzekł Micheasz: Jesliże się wrócisz w pokoju, tedyć Pan nie mówił przez mię. A nad to rzekł: Słuchajcież tego wszyscy ludzie. 28Ciągnął tedy król izraelski i Jozafat, król judzki, do Ramot Galaadzkiego. 29I rzekł król izraelski ku Jozafatowi: Odmienię się ja i pójdę ku bitwie, ale się ty ubierz w szaty swe. Także się odmienił król izraelski i potym zwiedli bitwę. 30A król syryjski rozkazał był hetmanom swym, którzy byli nad jezdą tak mówiąc: Nie potykajcie się ani z małym ani wielkim, jedno tylko z królem izraelskim. 31I ujzrawszy oni hetmani jezdnych Jozafata rzekli: Tenci jest król izraelski. I obrócili się przeciwko niemu, iżby się z nim potykali. Ale Jozafat zawołał, a Pan go ratował i odegnał je Bóg od niego. 32A obaczywszy hetmani, iż nie to był król izraelski, wrócili się od niego. 33A niektóry człowiek wyciągnąwszy łuk swój, z trefunku ranił króla izraelskiego miedzy nity i pancerz. A on rzekł woźnicy swemu: Nawróć a wywieź mię z wojska, bociem jest ranion. 34I była sroga bitwa dnia onego, a król izraelski stał prosto na wozie przeciwko Syryjczykom aż do wieczora, a w ten czas, gdy słońce zachodziło, umarł.
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...







Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?