Tytuł oryginalnyPierwsze księgi Mojżeszowe które zową językiem greckim Genesis a po polsku Początkiem albo Rodzajem
1I mieszkał Jakub w krainie, gdzie przedtym będąc gościem, mieszkał ociec jego, to jest w ziemi Chanaan. 2A ty są potomstwa Jakubowe. Józef, gdy miał siedmnaście lat pasł stada z bracią swoją, będąc pacholęciem miedzy syny Bale i miedzy syny Zelfy, żon ojca swego. A oznajmiał Józef wszeteceństwa ich przed ojcem. 3A Izrael miłował Józefa więcej, niż ine wszytki syny swe, dlatego że się mu narodził w starości jego i sprawił mu sukienkę szachowaną. 4Co widząc bracia jego, iż ociec ich więcej go miłował, niż iną bracią, zwaśnili się nań, a nie mogli z nim mówić łaskawie. 5I śnił się sen Józefowi, który gdy powiedał braciej swej, jeszcze tym więtszą sobie u nich nienawiść zjednał. 6Bo tak rzekł do nich: Słuchajcie proszę was snu tego, który mi się śnił. 7Otochmy wiązali snopki na polu, a tedy snop mój wstawszy prosto stanął, a wasze snopy, co były około niego, kłaniały się przed mojem snopem. 8Na co mu odpowiedzieli bracia jego: A tedy ty królem będziesz nad nami, abo będziesz miał nad nami panowanie? Stądże jeszcze u nich był w więtszej nienawiści, tak dla snu onego, jako też dla powieści jego. 9Po wtóre się mu śnił drugi sen, który też opowiedział braciej swej tak mówiąc: Jeszcze mi się też śniło: A ono słońce i miesiąc i jedennaście gwiazd kłaniały się przede mną. 10Co kiedy przed ojcem i przed bracią swą powiedał, zfukał go ociec mówiąc: Cóż się rozumie przez ten twój sen, któryć się śnił? Izali ja i matka twa, także i bracia twoi przyszedszy mamy się tobie aż do samej ziemie kłaniać? 11Tedy mu zajzreli bracia jego. Ale ociec ty słowa sam w sobie chował. 12I odeszli bracia jego paść trzód ojca swego do Sychem. 13Tedy Izrael rzekł do Józefa: A wszak bracia twoi pasą w Sychem. Choć sam, a poślę cię do nich. A on odpowiedział: Otom ja gotów. 14Rozkazał mu tedy: Idź już teraz, a dojzry jako się mają bracia twoi i jesli się trzody dobrze chowają, a dasz mi o tym sprawę. Także go posłał z doliny Hebron i przyszedł do Sychem. 15Tam gdy go niektóry znalazł błądzącego na polu, pytał go: Czegoby szukał? 16A on odpowiedział: Szukam braciej swej, proszę cię powiedz mi gdzieby paśli. 17Tedy mu on odpowiedział: Odeszli stąd a słyszałem, że się zmawiają idź do Dotain. Tedy Józef szedł za bracią swą, a znalazł je w Dotain. 18Ujzreli go tedy z daleka, a pierwej niż do nich przyszedł, zmówili się nań, aby go zabili. 19Mówiąc miedzy sobą: Oności idzie on, co sny wida. 20Zejdźciesz się tedy teraz, a zabijmy go i wrzucimy go do jakiego studniczyska i powiemy, iż go zjadło złe zwierzę, a obaczemy co z tych snów jego będzie. 21Co gdy usłyszał Ruben, chciał go wybawić z rąk ich tak mówiąc: Nie zabijajmy go. 22I rzekł jeszcze k niem Ruben: Nie wylewajcie krwie, ale go wrzućcie w tę studnią, która jest na puszczy, a nie zściągajcie nań rąk swych. Bo go tym sposobem wybawić chciał z rąk ich, aby go potym odwiódł do ojca jego. 23Gdy tedy przyszedł Józef do braciej swojej, zdarli z niego onę suknią szachowaną, którą miał na sobie. 24A porwawszy go, wrzucili go do studniska próżnego, w którym nie było wody. 25Potym siadszy jeść podnieśli oczu swych, a ujzreli poczet Izmaelitów, którzy szli z Galaad, niosąc na wielbłądziech rzeczy wonne i żywicę i mirrę, a z tym szli do Egiptu. 26Tedy Judas rzekł ku braciej swej: Cóż nam pomoże, iż zabijem brata swego, a zatajem krew jego? 27Pódźmy a przedajmy go Izmaelitom, a tak zawciągniemy rąk swych od niego, abowiemci wżdy jest brat nasz i ciało nasze. I przyzwolili na to bracia jego. 28Gdy potym mijali Madyjanitowie, kupcy oni, wyciągnąwszy Józefa z studniej, przedali go Izmaelitom onym za dwadzieścia śrebrnych pieniędzy, którzy odwiedli Józefa do Egiptu. 29Tedy Ruben przyszedł zasię do onej studniej, a iż tam już Józefa nie było, rozdarł odzienie swe na sobie. 30I wróciwszy się do braciej swej rzekł: Pacholęcia nie masz, a ja dokąd pójdę? 31Tedy wzięli suknię Józefowę, a zabiwszy koźlę, umaczali ją we krwi. 32I posłali ty, co suknię onę szachowaną odnieśli do ojca ich tak mówiąc: Otochmy tę naleźli, poznajże jesli to jest suknia syna twego, czyli nie? 33Ale on poznawszy rzekł: Megoć to syna suknia, źwierzę złe zjadło go, zwierz drapieżny rozszarpał Józefa. 34Tedy Jakub rozdarszy na sobie odzienie przepaszał worem biodra swoje, płacząc przez długi czas syna swego. 35A zszedłszy się wszyscy synowie i córki jego cieszyli go, ale on nie przyjmował pociechy ich, owszem mówił: Wstąpię do grobu z płaczem za synem mem. A tak był po nim w żałobie ociec jego. 36Tedy Madyjanitowie przedali go w Egipcie Putyfarowi, nadwornemu marszałkowi faraonowemu.
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...





Ogród Eden 

Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?