Tytuł oryginalnyPierwsze Księgi Królewskie które są trzecie według Łacinników
1A gdy się przybliżał czas śmierci Dawidowej, rozkazał Salomonowi synowi swemu, tymi słowy: 2Otom ja już jest bliski śmierci, a tak bądź serca dobrego i męskiego. 3Zachowywajże ustawy Pana, Boga twego, sprawując się wedle dróg jego, a zachowywając ustawy, rozkazania, wyroki i świadectwa jego, tak jako jest opisano w zakonie Mojżeszowym, abyć się szczęściło wszytko, co jedno sprawować będziesz i wszędy, gdzie się jedno obrócisz. 4Aby Pan dosyć uczynił słowu swemu, które ku mnie rzekł: Jeśli synowie twoi będą strzec dróg moich, chodząc przede mną w wierności ze wszytkiego serca i ze wszytkiej swej dusze, tedy przed oblicznością moją nie ustanie potomek twój po tobie, któryby siedzieć nie miał na stolicy twojej w Izraelu. 5Ty też wiesz jako się zachował przeciwko mnie Joab, syn Sarwie i co uczynił dwiema hetmanom wojska izraelskiego Abnerowi, synowie Nerowemu i Amazie synowi Jetrowemu, które zabił, a rozlał krew ich czasu pokoju, jakoby na wojnie, a pas swój rycerski skrwawił na biodrach swoich i buty, które miał na nogach swoich. 6A przetoż ty wedle mądrości twej nie dopuścisz z pokojem przyjść szedziwości jego do grobu. 7Ale nad syny Berzelaja Galaadczyka używiesz miłosierdzia, a niechaj siadają u stołu twego, abowiem oni zaszli mi drogę, gdym uciekał przed Absalomem, bratem twoim. 8Nad to jest przy tobie Semej, syn Gery, syna Jemini z Bahurym, ten mi złorzeczył przeklinając mię barzo na on czas, gdym szedł do Mahanaim, a wszakoż zasię mi zaszedł drogę u Jordanu i przysiągłem mu przez Pana, żem go nie miał zamordować mieczem. 9A przetoż teraz nie przepuszczaj mu tego, a gdyżeś jest człowiek roztropny, wiesz co masz czynić, abych odesłał szedziwość jego z krwią do grobu. 10Zatym zasnął Dawid z ojcy swoimi, a pogrzebion jest w mieście Dawidowym. 11A dni jako długo królował nad Izraelem, było czterdzieści lat; w Hebron królował siedm lat, a w Jeruzalem trzydzieści trzy lata. 12A tak Salomon siadł na stolicy Dawida, ojca swego i jest mocnie utwierdzone królestwo jego. 13Potym Adoniasz, syn Haggity, przyszedł do Betsabee, matki Salomonowej, któremu ona rzekła: Spokojne-li jest przyjście twoje? A on odpowiedział: Spokojne. 14Nad to rzekł do niej: Mam nieco mówić z tobą. A ona rzekła: Mów. 15Tedy on rzekł do niej: Ty wiesz, iżeć królestwo było moje, a wszyscy Izraelczycy zezwalali ma mię, abych ja był królował, ale przeniesione jest królestwo na brata mego, abowiem się mu od Pana dostało. 16A przetoż teraz proszę o jednę rzecz, a nie odmawiaj mi tego. A ona mu rzekła: Powiedz. 17Zatym on rzekł: Proszę cię mów do króla Salomona, co wiem żeć nic nie odmówi, aby mi dał Abisag Sunamicką za żonę. 18Odpowiedział Betsabee: Dobrze, ja będę o cię z królem mówiła. 19A tak Betsabee szła do króla Salomona sprawować rzeczy Adoniaszowej, a król wstał i wyszedł przeciwko niej. Który się jej ukłoniwszy, siadł na stolicy swej, kazał też przynieść stolicę matce swej, która siadła po prawej ręce jego. 20Zatym ona rzekła: Proszę cię o jednę małą rzecz, jedno mi tego nie odmawiaj. A król jej odpowiedział: Proś miła matko, abowiem nic tobie odmawiać nie będę. 21Tedy ona rzekła: Niechaj Abisag Sunamicka będzie dana za żonę Adoniaszowi, bratu twemu. 22Ale król Salomon odpowiedział na to matce swojej: Przeczże ty wżdy prosisz Abisag Sunamickiej Adoniaszowi? Uproś że mu zarazem i królestwo, abowiemci on jest starszym bratem mym, a przy nim jest Abiatar kapłan i Joab, syn Sarwie. 23I przysiągł król Salomon przez Pana mówiąc: Niechaj mi tak będzie Bóg miłościw, żeć Adoniasz mówił ty słowa sam przeciwko sobie. 24A przetoż teraz oświadczam się Panem, który mię utwierdził, a dał mi osięść stolicę Dawida, ojca mojego i który mi zbudował dom jako obiecał, iż dziś zabit będzie Adoniasz. 25A tak król Salomon rozkazał Banai, synowi Jojadowemu, który zamordował go. 26Potym król rzekł ku Abiatarowi kapłanowi: Idź do Anatot do imienia swego, abowiemeś godzien śmierci, a wszakoż cię dziś nie zabiję, gdyżeś nosił skrzynię Pańską przed Dawidem, ojcem moim, a ku temu, iżeś to wszytko cierpiał, czym był trapion ociec mój. 27I wyrzucił Salomon Abiatara, aby nie był kapłanem Pańskim, a iżby się wypełniło słowo Pańskie, które było nad domem Heli powiedziano w Sylo. 28Ta wieść gdy doszła Joaba, który też przestawał z Adoniaszem, acz nie przystawał do Absaloma, uciekł do przybytku Pańskiego, a uchwycił się rogów ołtarza. 29Co gdy opowiedziano Salomonowi królowi, iż Joab uciekł do przybytku Pańskiego, a iż był u ołtarza, posłał Banaję, syna Jojadowego, rozkazując mu, aby szedł a zabił go. 30I przyszedł Banaja do przybytku Pańskiego, a rzekł k niemu: Rozkazał ci król, abyś wyszedł. A on odpowiedział: Nie pójdę, ale owszem tu umrę. A tak Banaja opowiedział to królowi, iż tak mówił Joab, a iż tak mu odpowiedział. 31A król rzekł do niego: Uczyńże tak, jakoć sam rzekł, a zabiwszy pogrzeb go, a odejmiesz ode mnie i od domu ojca mego krew, którą bez przyczyny Joab wylał. 32A Pan morderstwo jego obróci na głowie jego, abowiem targnął się na dwu mężów sprawiedliwszych i lepszych niżli sam i zamordował je mieczem, o czym nie wiedział ociec mój, jako Abnera, syna Nerowego, hetmana wojska izraelskiego i Amazę, syna Jeterowego, hetmana rycerstwa judzkiego. 33A tak krew ich przyjdzie na głowę Joabowę i na głowę potomstwa jego aż na wieki. A nad Dawidem i nad potomstwem jego, nad domem i nad stolicą jego będzie pokój od Pana aż na wieki. 34Tedy Banaja, syn Jojadów, oborzywszy się nań zabił go i pogrzebion jest w domu swym na puszczy. 35I postanowił króla samego Banaję, syna Jojadowego, miasto niego nad wojskiem, a Sadoka kapłana postanowił miasto Abiatara. 36Potym król posłał, a przyzwał Semeja, rozkazując mu, aby sobie zbudował dom w Jeruzalem i mieszkał tam, a nigdziej stamtąd nie wychodził. 37Abowiem, którego byś jedno dnia wyszedł za potok Cedron, pewnie wiedz, iż umrzesz, a na gardle karan będziesz. 38Tedy rzekł Semej ku królowi: Barzo dobrze cokolwiek powieda król, pan mój, a ja tak uczynię, sługa twój. I mieszkał Semej w Jeruzalem przez niemały czas. 39I przydało się po trzech lat, że uciekli dwa słudzy Semejowi do Achisa, syna Maachy, króla geckiego i oznajmił niektóry Semejemu, iż słudzy jego są w Get. 40Tedy Semej osiodławszy osła, szedł do Get do Achisa szukać sług swoich, a potym przywiódł stamtąd sługi swoje. 41I oznajmiono to jest Salomonowi, że Semej wyszedł z Jeruzalem do Get i zasię się wrócił. 42Tedy król posłał, a zawołał ku sobie Semeja i mówił ku niemu: Izalim cię nie poprzysiągł przez Pana i oświadczyłem się przed tobą, iż którego byś jedno dnia wyszedł namniej, abo tam abo sam, wiedz za pewne, iż umrzesz. A tyś na to przyzwolił coś słyszał. 43Przeczże tedy nie strzegłeś przysięgi Pańskiej i rozkazania, którem ci przykazał? 44Nad to jeszcze król rzekł ku Semejowi: Ty znasz wszytkę złość, która i sercu twemu nie jest tajna, coś ty uczynił Dawidowi, ojcu mojemu, a Pan złość twą obróci na głowę twoję. 45Ale król Salomon błogosławiony i stolica Dawidowa będzie utwierdzona przed Panem, aż na wieki. 46A tak król rozkazał Banajemu, synowi Jojadowemu, który wyszedszy zamordował go i tamże umarł, a królestwo Salomonowe tak było utwierdzone przed nim.
Wyszukiwanie

Porównaj werset ...
Schowek
Kopiuj werset
Zaznacz / Odznacz
Zaznacz wszystkie
Odznacz wszystkie
Link do wersetu
Wczytywanie listy ksiąg ...







Czy napewno chcesz wykonać tę operację ?